|
 |

| Lewizm, faszyzm,
nazizm, USraelizm, semityzm! Są
pochodnymi plugawego talmudyzmu! (lewizm
to właściwa/prawidłowa nazwa lewicy, lewactwa..........)
| |
Gdy nadeszły mrozy, tematem numer jeden w mediach stał się los zwierząt w schroniskach.
Trwa wylew oburzenia, wściekłości i radykalnych apeli w obronie
zziębniętych psów i kotów. Odezwały się przede wszystkim
celebrytki znane z popierania aborcji. Osoby,
które domagają się prawa do swobodnego mordowania dzieci w
łonach matek, krzyczą najgłośniej o "nieludzkim traktowaniu" zwierząt.
Używają słów pełnych moralnego wzburzenia i potępienia dla
"oprawców zwierząt". A gdy
w szpitalach aborterzy rozrywają dzieci na kawałki lub zabijają je
zastrzykami w serca, te same celebrytki krzyczą o "wolności wyboru". |
Jedną z najgłośniejszych postaci w tej medialnej burzy jest Ewa Chodakowska -
celebrytka i trenerka fitness, która otwarcie deklaruje, że nie
chce mieć dzieci. Choć twierdzi, że sama nie poddałaby się aborcji, to
jednocześnie otwarcie wspiera propagandę, według której kobiety
muszą mieć do aborcji nieograniczone "prawo".
Chodakowska,
która nie widzi problemu w tym, by ten "wybór" kobiety
kończył się zamordowaniem dziecka, opublikowała w ostatnich dniach
niezwykle agresywny apel dotyczący zaniedbań do których doszło w jednym ze schronisk dla zwierząt.
Jej słowa cytują niemal wszystkie media. Chodakowska grzmi, wyzywa i domaga się kar. Zestawmy to z rzeczywistością, w której masowo mordowane są polskie dzieci.
Chodakowska pisze:
"Człowiek
przestaje być człowiekiem w chwili, gdy świadomie krzywdzi słabsze
istoty. Od tej chwili nie jest już 'zagubiony'. Jest kreaturą.
Pasożytem moralnym. Kimś, kto wyzbył się człowieczeństwa na własne
życzenie."
Dlaczego Ewa Chodakowska i jej środowisko nie stosują tej definicji do aborcjonistów? Czy
istnieje istota słabsza i bardziej bezbronna niż dziecko w łonie matki?
Czy lekarz, który bierze do ręki narzędzia, by rozerwać ciało
dziecka na strzępy, lub strzykawkę z trucizną, by zatrzymać bicie jego
serca, nie krzywdzi świadomie słabszej istoty?
W
ubiegłym roku w szpitalu w Oleśnicy zamordowano małego Felka w 9-tym
miesiącu ciąży. Chłopczyk był gotowy do narodzin. Mógł żyć.
Zamiast tego wbito mu w serce igłę z chlorkiem potasu. Czy lekarz,
który tego dokonał, nie "przestał być człowiekiem"? Czy nie stał
się - używając słownictwa Chodakowskiej - "kreaturą"? Dlaczego celebrytka milczy, gdy zabija się Felka, a krzyczy, gdy marznie pies?
Co
więcej, Chodakowska używa określenia "pasożyt moralny". Tymczasem to
zwolennicy aborcji, których Chodakowska wspiera swoją postawą,
regularnie nazywają dziecko w łonie matki "pasożytem"! W
języku aborcyjnej propagandy, dziecko to "zlepek komórek",
"intruz", czy właśnie "pasożyt", który żeruje na organizmie
kobiety i którego należy się pozbyć.
Kiedy
feministki odczłowieczają nienarodzone dzieci, nazywając je pasożytami
- celebrytki nie protestują. Ale kiedy ktoś zaniedbuje psy, nagle staje
się "pasożytem moralnym". To jest właśnie mentalność aborcyjna w
najczystszej postaci - odwrócenie pojęć, w którym zwierzę stawia się wyżej od człowieka.
Dalej w swoim wpisie Chodakowska stwierdza:
"Nikt
nie rodzi się potworem. Ale potworem można się stać - z wyboru, z
chciwości, z pogardy wobec życia. I wy wszyscy krzywdzący, właśnie ten
wybór podjęliście. Gardzę wami."
Mówi o "pogardzie wobec życia". A czym jest aborcja, jeśli nie najwyższą formą pogardy wobec życia? W
polskich szpitalach ta pogarda manifestuje się każdego dnia. Lekarze,
którzy składali Przysięgę Hipokratesa i obiecywali chronić
życie, dla zysku i wygody stają się płatnymi zabójcami (a przy
okazji aborcja to intratny biznes).
Gdzie jest pogarda Chodakowskiej na przykład dla Gizeli Jagielskiej,
która zamordowała Felka zastrzykiem w serce i która
publikowała w internecie nagrania z aborcji, na których widać
jak maszyna ssąca rozrywa maleńkie ciałko dziecka na strzępy? Gdzie
jest pogarda dla polityków, którzy forsują
upowszechnianie aborcji? Celebrytka ich nie potępia. Ona "gardzi" tylko
tymi, którzy nie dali koca psu w schronisku.
Co więcej, Chodakowska nie tylko potępia, ale również domaga się sprawiedliwości:
"Domagam
się realnych konsekwencji prawnych dla każdego sadysty i każdej
sadystki, którzy nazywają się 'ratownikami', a w rzeczywistości
są oprawcami w rękawiczkach z 'logo POMOCY'. Nie kontroli na pokaz. Nie
upomnień. Wyroków. Zakazów. Odpowiedzialności karnej!"
Nasza
Fundacja od kilkunastu lat domaga się dokładnie tego samego - realnych
konsekwencji prawnych dla sadystów w białych kitlach. Dla
lekarzy, którzy nazywają się "ratownikami", a w rzeczywistości
są oprawcami dzieci. Aborcjoniści mówią o "pomocy kobietom". W
rzeczywistości ich "pomoc" kończy się po namówieniu kobiety do
aborcji.
Gdy
Chodakowska domaga się więzienia dla właścicieli schroniska, media biją
jej brawo, a politycy pochylają się nad losem zwierząt. Gdy my domagamy się kar dla morderców dzieci - podnosi się oburzenie i wrzawa.
Chodakowska stwierdza też kategorycznie:
"W
życiu staram się rozumieć. Wybaczać. (...) Ale na wasze czyny nie ma
żadnego wytłumaczenia. Nie ma traumy, biedy ani 'złych okoliczności',
które usprawiedliwiają zadawanie cierpienia bezbronnym istotom
dla zysku. Mam nadzieje, że za życia, nie uciekniecie od konsekwencji!
I mam głęboką nadzieję, że miejsce w piekle macie dawno zaklepane!"
Proszę
zwrócić uwagę na tę retorykę. W przypadku zwierząt "nie ma
żadnego wytłumaczenia". Nie liczy się bieda, trauma, trudna sytuacja
życiowa. Cierpienie "bezbronnej istoty" jest absolutnym złem,
którego nic nie usprawiedliwia.
Dlaczego ta sama logika nie działa w przypadku aborcji? Przecież
aborcyjni propagandyści, wspierani przez celebrytki pokroju
Chodakowskiej, nieustannie krzyczą, że "każdy powód do aborcji
jest dobry" i usprawiedliwiają mordowanie dzieci właśnie "trudną
sytuacją", "traumą", "złymi okolicznościami", "biedą" czy "planami
życiowymi". Kobietom wmawia się, że zabicie dziecka jest dopuszczalne,
jeśli kobieta ma "trudną sytuację materialną" lub "nie czuje się
gotowa".
Chodakowska życzy oprawcom zwierząt "miejsca w piekle". My życzymy oprawcom dzieci nawrócenia,
dlatego publicznie się za nich modlimy pod szpitalami i w innych
miejscach publicznych. Dlatego też organizujemy kolejne akcje
informacyjne pokazujące prawdę o ofiarach aborcji - aby ta prawda
dotarła do nich i przebudziła ich sumienia.
W tym miejscu wychodzi obłuda aborcjonistów.
Do Chodakowskiej dołączyła inna celebrytka - "Doda", która opublikowała w mediach społecznościowych drastyczne zdjęcia zaniedbanych zwierząt ze schroniska.
Media masowo te zdjęcia udostępniają, chwaląc przy tym Dodę za "odwagę"
i za to, że pokazuje "prawdę", by ludzie poznali "skalę cierpienia".
Nikomu nie przeszkadza drastyczność tych zdjęć. Wręcz przeciwnie -
uznaje się, że szok jest potrzebny, by wstrząsnąć sumieniami.
A co dzieje się, gdy nasza Fundacja pokazuje zdjęcia ofiar aborcji? Gdy
na naszych billboardach i furgonetkach pokazujemy prawdę o tym, jak
wygląda dziecko zamordowane w 12., 20. czy 24. tygodniu ciąży?
- Prokuratura wytacza nam procesy za "wywoływanie zgorszenia publicznego".
- Media cenzurują nasze materiały, nakładając na nie filtry.
- Władze miast rozwiązują nasze zgromadzenia.
- Policja nęka naszych wolontariuszy, wzywając ich na wielogodzinne przesłuchania.
Gdy
Doda pokazuje zakrwawionego psa - jest bohaterką walczącą o dobro. Gdy
my pokazujemy zakrwawione dziecko - jesteśmy "gorszycielami",
których należy uciszyć.
To pokazuje, jak głęboko zakorzeniła się w Polsce mentalność aborcyjna. Społeczeństwo
zostało "wytresowane" przez media do płaczu nad losem zwierząt, a
jednocześnie do nienawiści wobec każdego, kto upomni się o życie
nienarodzonych dzieci.
Efekty tej mentalności widać w praktyce.
Pod
schroniskiem, o którym grzmiały celebrytki, zebrały się tłumy.
Ludzie protestowali, krzyczeli, domagali się sprawiedliwości. Presja
społeczna zadziałała błyskawicznie. Schronisko zostało zamknięte, prokuratura wszczyna śledztwo, a politycy prześcigają się w deklaracjach pomocy.
A gdzie są tłumy pod szpitalami, w których każdego dnia morduje się dzieci? Gdzie są prokuratorzy? Stawiają zarzuty wolontariuszom naszej Fundacji...
W
sprawie losu dzieci w łonach matek panuje w Polsce cisza, przerywana
wrzaskiem aborcyjnych aktywistek domagających się jeszcze łatwiejszego
dostępu do zabijania. Nasza Fundacja istnieje po to, by tę ciszę przerwać. Jesteśmy
głosem tych, którzy głosu nie mają. Tych najbardziej bezbronnych
"słabszych istot", o które nie upomną się celebrytki. |
Jan
Paweł II nauczał, że:
„naród,
który zabija własne dzieci, jest narodem bez
przyszłości”. Jaka
przyszłość czeka nasz naród, jeśli będziemy biernie patrzeć
na to, jak morduje
się kolejne polskie
dzieci?
Jeśli będziemy bierni, to nie mamy przyszłości - upadniemy
cywilizacyjnie i wymrzemy demograficznie,
a tereny nad Wisłą za kilka pokoleń skolonizują przybysze
z obcych nam
kulturowo rejonów świata. To już się realnie
dzieje w krajach Zachodu.
Stanie
się też u nas, jeśli będziemy milczeć i biernie się
przyglądać.
Wiele
osób i środowisk powtarza od lat, że w sprawie aborcji musi
być w
Polsce "kompromis",
zgodnie z którym zamordowanie
dziecka w łonie matki
w pewnych przypadkach powinno być dozwolone i legalne.
Przerażające
efekty tego "kompromisu"
cała Polska
mogła niedawno widzieć w Oleśnicy,
gdzie celowo i intencjonalnie zabito Felka w 9-tym
miesiącu ciąży.
"Kompromisowa"
mentalność
i polityka doprowadziła w praktyce do tego, że morduje się
dzisiaj dzieci na żądanie w terminie porodu.
W dziedzinie
mordowania dzieci w łonach matek nastąpił "postęp". Zamiast
wywoływać poród i czekać, aż dziecko umrze z uduszenia,
zagłodzenia lub wyziębienia w wiadrze, wykonuje mu się zastrzyk w serce
z chlorku potasu. Chlorek
potasu to substancja wykorzystywana np. do przeprowadzania kary śmierci
oraz do uśmiercania zwierząt. W przypadku kary śmierci skazanemu przed
zastrzykiem podaje się znieczulenie. Zwierzę przed podaniem chlorku
potasu jest usypiane. Tymczasem dziecko w łonie matki nie otrzymuje
podobnych „ulg”. Wstrzyknięcie
dziecku chlorku potasu prowadzi do zawału
serca, w wyniku którego dziecko umiera. Po
wstrzyknięciu chlorek potasu natychmiast pobudza układ nerwowy, co
sprawia ogromny ból. Następnie osoba zaczyna mieć problemy z
oddychaniem. Dzieje się tak przez skurcze serca, które
uniemożliwiają normalny przepływ tlenu. Taka osoba zaczyna się dusić.
Pojawiają się również drgawki. Jakby tego było mało,
drażniące właściwości substancji wywołują piekący ból. Procesowi
towarzyszy również odczucie określane jako
„rozrywanie serca od środka”. Chlorek
potasu ostatecznie doprowadza do śmierci przez niedotlenienie
mózgu, co kończy się śmiercią. W
ten sposób z rąk Gizeli Jagielskiej zginął Felek. W
dziewiątym miesiącu ciąży rozwinięty układ nerwowy pozwala odczuwać
dziecku ból, tak samo jak nam. Od momentu podania chlorku
potasu dziecko intensywnie rzuca się w łonie matki aż do śmierci. Testem,
który pokazuje stan moralny społeczeństwa, jest stosunek do
najsłabszych. Najsłabszym ze słabych jest dziecko w łonie matki,
które nie może nawet zawołać o pomoc. W
dzisiejszym świecie niewinne dzieci są traktowane gorzej od
skazańców i zwierząt. W
Polsce można zabić każde dziecko do końca ciąży.
To
wszystko dzieje się na naszych oczach. Kolejne dzieci zabijane są nie
tylko w Oleśnicy, ale także w szpitalach w całej Polsce. Zgodnie
z prawem można zamordować dziecko na żądanie do końca ciąży, wystarczy
tylko uzyskać zaświadczenie od lekarza.
Dziesiątki tysięcy dzieci mordowanych jest każdego roku w domach za
pomocą pigułek poronnych rozprowadzanych i reklamowanych przez
aborcyjne mafie.
Jak
to możliwe, że znaleźliśmy się w takiej sytuacji i
że doszło do tego w naszym kraju?
Stało
się tak, gdyż mordowanie
dzieci zostało potraktowane jako "temat zastępczy",
którego celem ma być wywoływanie emocji i odwracanie uwagi
od
innych, rzekomo ważniejszych i istotniejszych spraw. Wielu
polityków publicznie deklaruje, że jest "za życiem", ale
jednocześnie za chwilę dodają, że nie chcą wszczynać "wojny
światopoglądowej" i wzniecać "konfliktów społecznych" ze
zwolennikami dzieciobójstwa. W związku z tym, zdecydowali
się na "kompromis"
w sprawie aborcji, który
w praktyce polega na tym, że po prostu przestali podejmować
jakiekolwiek działania na rzecz ochrony dzieci zagrożonych aborcją i
zrezygnowali z zamiaru zakazania aborcji. To wszystko w sytuacji, gdy
aktywiści aborcyjni oraz powiązani z nimi politycy "koalicji chlorku
potasu" Trzaskowskiego i Tuska mówią otwarcie, że żadnego
"kompromisu" nie chcą i nigdy nie chcieli, zamierzając jeszcze bardziej
upowszechnić i ułatwić zabijanie dzieci.
Za
tydzień druga tura wyborów prezydenckich. Warto z tej okazji
po raz kolejny publicznie postawić pytanie - po
co nam w ogóle państwo? Po co nam Polska?
Każde państwo
powinno istnieć po to, aby chronić własnych obywateli,
w szczególności tych najsłabszych, którzy sami
obronić
się nie mogą. Jeśli państwo nie chroni ludzi, którymi z
definicji powinno się opiekować, to nie spełnia swojej podstawowej
funkcji i jego istnienie nie ma sensu.
Znamy
z historii liczne przykłady, w których odmawiano pewnym
grupom
ludzi człowieczeństwa i prawa do życia. Naziści mordowali kierując się
kryteriami rasy. Polacy, inni Słowianie i Żydzi byli "podludźmi"
przeznaczonymi do eksterminacji. Proszę
sobie wyobrazić, że jakiś polityk chciałby zawrzeć "kompromis" w
sprawie obozów zagłady i komór gazowych -
aby ludzi pewnych narodowości nie można było mordować, ale inne narody
już tak. Wywołałoby to międzynarodowy skandal i taki człowiek nie
miałby przyszłości w polityce.
Nazizm
upadł, podobnie jak komunizm w wydaniu sowieckim. Te zbrodnicze
ideologie przekształciły się jednak we współczesny
aborcjonizm.
Aborcjoniści mordują kierując się kryteriami wieku człowieka oraz tego,
czy jest chciany i przydatny społecznie. Powód do zabijania
inny, ale mentalność dokładnie ta sama - określonej grupie ludzi
odmawiamy prawa do życia.
Czy
z ludobójstwem dzieci wolno zawierać jakiekolwiek
kompromisy? Nie. Aborcja
to zbrodnia i morderstwo niewinnego dziecka, a prawo do życia to
kwestia fundamentalna każdego państwa i narodu.
Powiatowy
szpital w Oleśnicy jest największą placówką aborcyjną w
Polsce.
Rok temu zabito tu Felka w 9 miesiącu ciąży i ponad 150
innych nienarodzonych dzieci. Niestety nikt z personelu nie
poniósł konsekwencji. |
|
|
Jakie
aborcje próbuje ukryć szpital w Oleśnicy? |
W
tej chwili szpital odmawia podania szczegółowych informacji
dot.
aborcji. Podaje liczby zabitych dzieci (do czerwca było ich 87),
ale bez dalszych informacji. „Nie chcą już poinformować w
jakim
wieku były dzieci, jakie były rozpoznania u matek, jakie były
rozpoznania u dzieci” – mówi Katarzyna
Uroda z
Fundacji Pro-Prawo do Życia. |
|
|
Zbrodnia
na Felku w Oleśnicy wstrząsnęła setkami tysięcy Polaków,
w tym wieloma
osobami, które do tej pory wspierały aborcję lub
nie miały zdania na
jej temat. Ta sprawa może być przełomowa dla
obrony
życia w Polsce.
Może być, o ile jako
społeczeństwo zmobilizujemy
się do
bezkompromisowej walki z zabijaniem dzieci. Dlatego nasza
Fundacja 10 maja (sobota) organizuje w Oleśnicy duże wydarzenie -
publiczną Drogę Krzyżową w
intencji nawrócenia Gizeli Jagielskiej i powstrzymania
aborcji. Po
zakończeniu nabożeństwa odbędzie się wiec, na którym
przedstawimy plan
dalszego działania aby powstrzymać aborcjonistów.
Zapraszam
do udziału w tym wydarzeniu.
Jeśli potrzebujecie Państwo pomocy z dojazdem do
Oleśnicy, prosimy o zgłoszenie takiej potrzeby za pomocą naszego
formularza.
Z
kolei jutro (sobota 26 kwietnia) o godz. 10:00 pod szpitalem w
Oleśnicy
odbędzie się publiczny różaniec.
Równolegle, organizujemy
niezależne kampanie informacyjne i publiczne modlitwy
różańcowe w całej Polsce.
Tylko w ciągu najbliższych 3 dni akcje odbędą się w: Siedlcach, Zabrzu,
Tychach, Ełku, Słomnikach, Gdańsku, Łukowie, Bielsko-Białej, Łomży,
Mielcu, Dęblinie, Białymstoku i Kielcach. Szczegółowy harmonogram tych
akcji można znaleźć na naszej
stronie.
Pan
Jezus powiedział:
"jeśli
dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im
mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj
albo trzej zebrani w
imię moje, tam jestem pośród nich."
Powstrzymanie
aborcji jest możliwe, ale musimy być konsekwentni i nieustępliwi w
modlitwie i naszych akcjach. Ich
organizacja to dla nas duże przedsięwzięcie logistyczne i finansowe.
Dlatego
proszę o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł lub dowolnej innej
kwoty, jaka jest obecnie dla Pana możliwa, aby umożliwić nam
organizację Drogi Krzyżowej w Oleśnicy oraz przeprowadzenie kolejnych
akcji w całej Polsce. Numer
konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667 Fundacja
Pro - Prawo do życia ul.
J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków Dla
przelewów zagranicznych - Kod BIC Swift: INGBPLPW
___________________________________________________________________________________________________________
Sytuacja
jest poważna - jeżeli
kandydat aborcyjnej koalicji Rafał Trzaskowski
wygra wybory na prezydenta PARCHLINU
, to organizacja takich akcji już wkrótce może być
niemożliwa. Rząd
Tuska nasila represje i potrzebuje tylko swojego prezydenta do tego,
aby wzorem Zachodu wprowadzić w Polsce prawny zakaz mówienia
prawdy o aborcji oraz modlitw pod aborcyjnymi ośrodkami śmierci. Musimy TERAZ mobilizować
się do działania. |
Kilka
dni temu wywiadu Gazecie Wyborczej udzieliła Kamila Ferenc, prawnik
współpracująca z polskimi środowiskami aborcyjnymi.
Powiedziała,
że aborcjoniści mają obecnie "problem praktyczny" - nie
mają do kogo wysyłać "pacjentek" na aborcję, gdyż: "Doktor
Jagielska jest na urlopie i zabiegi są wstrzymane. Nikt inny
oprócz niej tam nie pomaga." Szpital
w Oleśnicy to obecnie największy ośrodek aborcyjny w Polsce, do
którego aborcjoniści
kierują kobiety z całego kraju. Wypowiedź Kamili Ferenc
sugeruje, że pomimo iż Jagielska ma zespól w szpitalu, to
bez niej aborcje się nie odbywają. Minął
zaledwie jeden dzień od tego wywiadu w Wyborczej, a Gizela Jagielska
opublikowała w mediach społecznościowych nagranie, na którym
z
uśmiechem na twarzy informuje, że wraca
już "do pracy" z "nową
energią do działania".
Setki
tysięcy osób są wstrząśnięte zabójstwem Felka w
9-tym
miesiącu ciąży, którego Jagielska zabiła poprzez zastrzyk z
trucizny w serce. Felek
nie jest jednak jedyną ofiarą szpitala w Oleśnicy. Krwawy
proceder trwa tam od dawna. Przed
zabójstwem Felka w Oleśnicy abortowano tam już dzieci
w 8-mym miesiącu ciąży,
o czym nasza Fundacja informowała opinię publiczną. Tylko
w latach 2023-2024 w Oleśnicy zabito poprzez aborcję 303 dzieci. W
sumie, od kiedy Gizela Jagielska i jej mąż Łukasz Jagielski objęli
kierownictwo nad oleśnicką ginekologią, abortowano tam 511 dzieci.
Wcześniej w tej placówce w ogóle nie wykonywano
aborcji. Felka
zabito zastrzykiem w serce z chlorku potasu. Ale w Oleśnicy do
abortowania dzieci używa się również innych, makabrycznych
metod. Aborcje chirurgiczne są wykonywane w Oleśnicy przez odsysanie maszyną
działającą podobnie do odkurzacza, ale posiadającą kilka razy więcej
mocy. Podczas tej procedury dziecko
jest wysysane z łona matki do zbiornika, w którym
zbiera się krwawa miazga.
Aborterzy z Oleśnicy chwalili się zabijaniem dzieci w ten
sposób
i publikowali filmy z takich aborcji. Inną metodą aborcji jest tzw.
D&E, która polega na rozczłonkowaniu
dziecka w
zaawansowanej ciąży metalowymi szczypcami. Sprawa
szpitala w Oleśnicy nie dotyczy tylko przeszłości i 511 ofiar, ale też
teraźniejszości i przyszłości. W dalszym ciągu Gizela Jagielska
"pracuje" i abortuje kolejne dzieci, czym jawnie chwali się w
internecie. Co więcej, szpital
w Oleśnicy jest modelową placówką, która ma
wyznaczać
standardy dla wszystkich innych szpitali w Polsce. Papież
Jan Paweł II mówił, że naród, który
zabija własne
dzieci, jest narodem bez przyszłości. Trzeba stanąć do walki i
powstrzymać dzieciobójstwo. Jest
to bardzo ważne szczególnie teraz. Rząd
Tuska chce, aby wszystkie
szpitale w Polsce były takie jak Oleśnica. Od
początku kadencji podejmuje również działania na rzecz
spacyfikowania oporu wobec aborcji i wprowadzenia
w Polsce prawnego zakazu mówienia prawdy na temat mordowania
dzieci w łonach matek, wzorem najbardziej represyjnych
państw Zachodu. Dla przykładu - we Francji za publicznie
mówienie czym jest aborcja grozi do 2 lat więzienia
i 30 000 euro grzywny.
Powiązani z aborcyjną koalicją politycy i aktywiści żądają także
objęcia aborcyjnych ośrodków śmierci specjalnymi
przywilejami
oraz otoczenia
ich "strefami buforowymi", tak
jak na Zachodzie. W wielu państwach organizacja jakichkolwiek działań
wewnątrz takiej strefy, takich jak różańce, akcje
informacyjne
czy kampanie skierowane na pomoc kobietom, automatycznie oznacza
więzienie i wysokie grzywny finansowe. Co więcej, w krajach takich jak
Szkocja prawnie zakazana
jest również modlitwa nawet we własnym domu (!)
jeśli znajduje się on wewnątrz takiej strefy w pobliżu ośrodka
aborcyjnego. Do
zrealizowania tych planów aborcyjna koalicja Tuska
potrzebuje swojego prezydenta PARCHLINU. Dlatego
to właśnie teraz, po wstrząsającym zabójstwie Felka w 9-tym
miesiącu i przed wyborami prezydenckimi, musimy mobilizować się do
działania. Jak
Trzaskowski wygra wybory, to organizacja takich wydarzeń, podobnie jak
akcji informacyjnych i różańców pod szpitalami,
może nie
być dłużej możliwa. Może
nie być również możliwe dalsze mówienie prawdy o
aborcji w przestrzeni publicznej i w mediach. |
____________________________________________________________________________________________________
4
lipca 2025 Rząd
rozpoczął forsowane nowego, groźnego projektu ustawy o przeciwdziałaniu
"medycznej dezinformacji" i zwalczaniu "praktyk pseudomedycznych",
czyli działań niezgodnych z "aktualną wiedzą medyczną". Groziły za to
będą ogromne kary finansowe. Może
to m.in. poważnie utrudnić leczenie Polaków naturalnymi
metodami
zwalczanymi przez wielkie korporacje farmaceutyczne. Projekt ma jednak
o wiele głębsze konsekwencje. Zgodnie z "aktualną wiedzą medyczną"
praktykowane jest m.in. mordowanie
dzieci poprzez wykonywanie im zastrzyków w serce z chlorku
potasu.
Podobnie w świetle "aktualnej wiedzy medycznej" faszerowanie dzieci
blokerami hormonalnymi i amputowanie im organów rozrodczych
jest
uprawnione w celu rzekomej "zmiany płci" pod wpływem ideologii LGBT. Zgodnie
z projektem ustawy, ostrzeganie przed skutkami aborcji i "tranzycji"
może więc zostać uznane za "dezinformacją medyczną" i
poskutkować nałożeniem kary w wysokości nawet miliona złotych! Trzeba
się temu zdecydowanie przeciwstawić. |
Przedstawiony
przez Ministerstwo Zdrowia projekt "lex szarlatan" trafił właśnie do
konsultacji społecznych. Ma on przeciwdziałać "rozwojowi
niebezpiecznych praktyk pseudomedycznych i medycznej dezinformacji".
Zgodnie z projektem nowym zadaniem ustawowym Rzecznika Praw
Pacjentów będzie aktywne zwalczanie "praktyk
pseudomedycznych" i
"medycznej dezinformacji", za które to działania będzie
można
otrzymać nawet
do miliona złotych kary. Zgodnie z projektem, mają być
wszczynane postępowania dotyczące m.in. "medycznej dezinformacji" oraz: "stosowania
lub oferowania metod wskazywanych błędnie jako lecznicze, prowadzących
do pogorszenia zdrowia, oraz zaniechania zgodnej z aktualną wiedzą
medyczną metody diagnostycznej lub leczniczej". Zgodnie
z tzw. "aktualną wiedzą medyczną" metodami
"leczniczymi" są aborcja i tranzycja. Zamordowanie
dziecka poprzez aborcję jest od lat traktowane przez polską służbę
zdrowia i NFZ jako "świadczenie zdrowotne" i refundowane z naszych
podatków. "Świadczeniem
zdrowotnym" jest zamordowanie dziecka podejrzewanego o chorobę (!) oraz
zamordowanie dziecka całkowicie zdrowego, ale niechcianego. Metody
używane do mordowania dzieci są coraz bardziej okrutne. Kilka dni temu
Międzynarodowa Federacja Ginekologii i Położnictwa (FIGO) wydała
oświadczenie w sprawie zabójstwa Felka w szpitalu w
Oleśnicy.
Federacja twierdzi, że podanie zastrzyku w serce dziecka "może być
konieczne z wielu powodów" m.in. "w celu zapewnienia, że
płód nie zostanie urodzony z żadnymi oznakami życia". Innymi
słowy - w celu skutecznego zamordowania dziecka. Takie
"zgodne z aktualną wiedzą medyczną" praktyki od lat przeprowadzane są w
polskich szpitalach, przede wszystkim w szpitalu w Oleśnicy,
największym ośrodku aborcyjnym w Polsce, który znajduje się
pod
szczególną ochroną rządu i służb mundurowych. W tym samym
czasie
na szpitale, które odmawiają zamordowania dziecka poprzez
aborcję, nakładane są ogromne kary finansowe. Trzeba
w tym momencie przypomnieć, że obecnie w Polsce legalne jest
zamordowanie dziecka na żądanie do końca ciąży,
wystarczy tylko przedstawić zaświadczenie od psychiatry, że ciąża
rzekomo zagraża "zdrowiu psychicznemu" kobiety. Z licznych relacji
lekarzy, którzy takie zaświadczenia wystawiają, wiemy, że
takim
"zagrożeniem zdrowia psychicznego" może być wszystko, np. perspektywa
zmęczenia związanego ze wstawaniem w nocy do noworodka lub stres
związany z koniecznością zmiany stylu życia w związku z urodzeniem
dziecka (np. koniecznością przerwania studiów czy pracy
zarobkowej). W świetle "aktualnej wiedzy medycznej" są to powody do
zamordowania własnego dziecka poprzez aborcje. To
jednak nie wszystko. Kolejnym zagrożeniem, przed którym od
lat
ostrzega nasza Fundacja, jest tzw. "tranzycja" czyli zmiana płci pod
wpływem ideologii LGBT. Ona również jest zgodna z "aktualną
wiedzą medyczną". Do
internetu trafiają kolejne, wstrząsające zdjęcia polskich nastolatek,
które okaleczyły się i amputowały sobie piersi w celu
"zmiany
płci" i "zostania chłopcem". W
sieci coraz
częściej otwarcie reklamują się gabinety lekarskie, w
których
już na pierwszej wizycie przepisuje się dzieciom blokery hormonalne,
czyli chemiczne preparaty hamujące proces biologicznego dojrzewania
organizmu. Lawinowo rośnie liczba dzieci, które pod wpływem
propagandy LGBT chcą poddawać się tego typu procedurom. W
wielu krajach Zachodu zakazana jest terapia i udzielanie pomocy
medycznej osobom chcącym porzucić skłonności homoseksualne, gdyż taka
pomoc jest niezgodna z "aktualną wiedzą medyczną". Podobnie w przypadku
"tranzycji" - największe na świecie organizacje i towarzystwa medyczne
promują okaleczanie dzieci oraz domagają się zakazania odwracania
procesu rozpoczętej tranzycji. Leczenie
poprzez mordowanie
i okaleczanie ludzi - oto działania zgodne z "aktualną wiedzą medyczną".
Ideologia po prostu zastąpiła medycynę i etykę lekarską. Do tego
dochodzą jeszcze gigantyczne pieniądze zarabiane przez międzynarodowe
korporacje przemysłu farmaceutycznego, które mają ogromny
wpływ
na politykę zdrowotną wielu krajów. To
wszystko podważa zaufanie do prawdziwej medycyny, która musi
być
oparta na prawdzie i dobru pacjenta, a nie na ideologii i zyskach
koncernów. Dlatego nasza Fundacja od lat głosi w Polsce
prawdę o
aborcji - że to morderstwo dziecka i ogromne zagrożenie dla zdrowia
matki, zarówno fizycznego jak również
psychicznego i
duchownego. Ostrzegamy także rodziców przed medycznymi
skutkami
ideologii LGBT, homoseksualnego stylu życia oraz makabrycznych praktyk
takich jak "tranzycja", intensywnie promowanych wśród
polskich
dzieci i młodzieży. Jesteśmy za to prześladowani. Wielokrotnie
informowaliśmy o wyrokach sądowych, jakie zapadały na nas w związku z
ostrzeganiem Polaków przed skutkami aborcji i ideologii LGBT. W
ostatnich latach najgłośniejsze wyroki to te z Gdańska, gdzie sąd
skazał mnie na 15 000 zł kary i rok ograniczenia wolności za podawanie
do wiadomości publicznej wyników badań naukowych dotyczących
medycznych konsekwencji praktyk homoseksualnych. Z
kolei miesiąc temu gdański sąd skazał naszą Fundację na 30 000 zł kary
i zakazał nam m.in. publicznego mówienia na temat
oficjalnych
statystyk rządowych dot. zachorowań na HIV w środowisku homoseksualnym. |
Projekt
"lex szarlatan" oznacza dalsze prześladowania i nawet do miliona
złotych kary (!) za "dezinformację medyczną", czyli propagowanie
informacji niezgodnych z "aktualną wiedzą medyczną", która
bardzo często jest tożsama z ideologią oraz interesami
koncernów. |
__________________________________________________________________________________________________________ Zostałem skazany
prawomocnym wyrokiem sądu na zapłacenie prawie 9 000 zł za...
złożenie do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia
przestępstwa. Takie zawiadomienie, w świetle przepisów
kodeksu
postępowania karnego, jest "społecznym obowiązkiem" każdego, kto
podejrzewa złamanie prawa. Jednak
w ocenie sądów dwóch instancji wykonując
ten "społeczny obowiązek" znieważyłem lek. Tomasza Waśniewskiego ze
szpitala w Olsztynie.
Zdaniem sądów naruszyłem jego godność poprzez złożenie
zawiadomienia o możliwości popełnienia przez niego przestępstwa: "w
okresie od 2016 r. do chwili obecnej zabił nieustaloną liczbę dzieci
przedwcześnie urodzonych poprzez otwarcie konającym dzieciom czaszek
bez znieczulenia w celu wycięcia tkanek mózgowych połączone
z
jednoczesnym dokonaniem nacięcia bez znieczulenia wzdłuż kręgosłupa
dziecka i wydłubaniem żyjącym jeszcze dzieciom rdzenia kręgowego."
Prokuratura uznała moje zawiadomienie za zasadne, ponieważ w jego
wyniku wszczęła śledztwo w tej sprawie. Pomimo
tego, to ja zostałem skazany (!), muszę zapłacić prawie
9 000 zł i publicznie przeprosić Tomasza Waśniewskiego. |
Wyrokiem
Sądu Okręgowego w Olsztynie mam
zapłacić łącznie prawie 9 000 zł za
znieważenie lek. Tomasza Waśniewskiego ze szpitala w Olsztynie. Ponadto
prawomocną decyzją sądu musiałem opublikować na stronie internetowej i
Facebooku naszej Fundacji poniższe oświadczenie:
"Ja
Mariusz Dzierżawski, działający jako Członek Zarządu Fundacji Pro
– prawo do życia, przepraszam Pana dr hab. med. Tomasza
Waśniewskiego, za naruszenie jego dóbr osobistych w
szczególności jego dobrego imienia i godności w związku z
pełnieniem przez niego funkcji kierownika Katedry Ginekologii i
Położnictwa UWM w Olsztynie, wynikające ze złożenia w czerwcu 2020 roku
do Prokuratora Generalnego zawiadomienia o możliwości popełnienia
przestępstwa zawierającego nieprawdziwe i szkalujące informacje, jakoby
w okresie od 2016 r. do chwili obecnej zabił nieustaloną liczbę dzieci
przedwcześnie urodzonych poprzez otwarcie konającym dzieciom czaszek
bez znieczulenia w celu wycięcia tkanek mózgowych połączone
z
jednoczesnym dokonaniem nacięcia bez znieczulenia wzdłuż kręgosłupa
dziecka i wydłubaniem żyjącym jeszcze dzieciom rdzenia kręgowego."
Wiedzę
i informacje uzasadniające złożenie zawiadomienia do prokuratury
uzyskałem na podstawie anonimowego zgłoszenia, którego
prawdopodobieństwo weryfikowałem w rozmowach z lekarzami,
również olsztyńskimi, a także konfrontując tę wiedzę z
doniesieniami mediów zagranicznych. Treści tego
zawiadomienia
nigdzie nie upubliczniałem, ani ja osobiście ani Fundacja Pro-Prawo do
Życia. Nie prezentowałem publicznie ani nie przekazywałem osobom
trzecim treści tego zawiadomienia, które ode mnie do
wiadomości
otrzymała tylko prokuratura. Zgodnie
z polskim prawem złożenie takiego zawiadomienia było w tej sytuacji
moim obowiązkiem. Co
więcej, prokuratura uznała moje zawiadomienie za zasadne, gdyż wszczęła
śledztwo w podniesionej przeze mnie sprawie.
To
ja jednak zostałem skazany, gdyż zrobiłem
to, do czego byłem zobowiązany przez sumienie i prawo.
Nasza
Fundacja od lat głosi prawdę o aborcji i działa na rzecz powstrzymania
mordowania dzieci w łonach matek. Kilka lat temu opublikowaliśmy broszurę pt.
"Abortowane dzieci jako surowiec branży medycznej", w której
opisywaliśmy szczegóły
wstrząsającego procederu handlu organami dzieci zabijanych poprzez
aborcje.
Największe
w USA instytucje badawcze, powiązane z koncernami farmaceutycznymi,
uważają, że używanie tkanek i organów abortowanych dzieci
jest
niezbędne do dalszego rozwoju medycyny. Tylko w latach 2011-2020
Departament Zdrowia i Opieki Społecznej USA przekazał 867
milionów dolarów na badania z użyciem
organów
abortowanych dzieci. Pieniądze te trafiły m.in. do uniwersyteckich
klinik i ośrodków badawczych. Kilka lat temu Uniwersytet w
Pittsburghu przyznał się oficjalnie do wycinania
wcześniakom nerek w celach badawczych podczas gdy serca tych dzieci
jeszcze biły. Procedury
te finansowane były przez amerykański odpowiednik polskiego
Ministerstwa Zdrowia. W internecie dostępne były dowody m.in w postaci
filmu, na którym widać dziecko prawie rozerwane na
pół,
do którego wciąż przyczepiona jest pępowina, gdy z wnętrza
jego
ciała wydobywa się wątrobę.
"Badania"
te prowadzone były w porozumieniu z pobliską placówką
aborcyjną
Planned Parenthood, która przeprowadzała aborcje na
5-miesięcznych dzieciach w taki sposób, że wywoływano
przedwcześnie poród tak, by dzieci rodziły się żywe i całe.
Następnie żywym
jeszcze dzieciom wycinano organy. Oprócz
nerek do badań wycinano dzieciom także serca, organy rozrodcze,
mózg czy nogi.
W
Stanach Zjednoczonych proceder ten jest uznawany za legalny. Oficjalne
instytucje amerykańskie przyznają, że organy
i tkanki są pobierane od żywych jeszcze dzieci, aby zapewnić ich
"świeżość" i
przydatność w działaniach badawczych lub terapeutycznych. Dla wielu
polskich lekarzy medycyna amerykańska stanowi wzór,
który
ich zdaniem należy naśladować.
Informacje
z USA uprawdopodabniały
treść anonimowego zawiadomienia, które
otrzymałem w sprawie Olsztyna. |
____________________________________________________________________________________________________
Prawomocny
wyrok sądu na ponad 1000
zł grzywny usłyszał nasz wolontariusz Adam za "zakłócenie
spokoju" Gizeli Jagielskiej poprzez
organizację publicznej modlitwy różańcowej pod wejściem do
szpitala w Oleśnicy. Co najbardziej skandaliczne, wyrok dotyczy
różańca, w trakcie którego nasi wolontariusze
zostali
napadnięci przez agresywnego mężczyznę i musieli się bronić z użyciem
gazu. Adam
został skazany, a w sprawie ataku bandyty sprawę umorzono.
Na
jaw wyszły także szczegóły policyjnego aresztowania księdza
Grzegorza z Podkarpacia - kapłan
został wyprowadzony z domu w kajdankach i aresztowany za wysłanie pod
wpływem silnych emocji e-maila do Jagielskiej dotyczącego
zabójstwa Felka w 9-tym miesiącu ciąży. Z aresztu wywieziono
księdza na drugi koniec Polski na przesłuchanie, po czym pozostawiono
go na ulicy 500 kilometrów od parafii. Te SB-ckie metody,
połączone z prześladowaniami sądowymi, to sposób Tuska i
prokuratora generalnego Bodnara na eskalację konfliktu z własnym
społeczeństwem oraz pacyfikację oporu wobec mordowania dzieci w łonach
matek. Trzeba
mobilizować Polaków do oporu! |
Kilka
dni temu Sąd Okręgowy we Wrocławiu podtrzymał wyrok pierwszej
instancji, zgodnie z którym Adam,
koordynator naszych akcji w Oleśnicy, musi zapłacić ponad 1000 zł
grzywny za "zakłócenie spokoju" Gizeli Jagielskiej poprzez
organizację publicznej modlitwy różańcowej pod jej
szpitalem.
Istotne
w tym wyroku jest to, że sprawa dotyczy różańca, w trakcie
którego doszło do głośnego
napadu na naszych działaczy.
Przypomnijmy - w trakcie modlitwy do naszej wolontariuszki Kasi
podszedł agresywny mężczyzna. Złapał ją za rękę i usiłował wyrwać jej
telefon. W jej obronie stanęli inni wolontariusze. Agresywny mężczyzna
wdał się w szarpaninę z Adamem. Zaczął uderzać i popychać Adama,
który w obronie siebie i innych użył gazu, co powstrzymało
napastnika od kolejnych ataków. Napad nagrał
się na naszej kamerze.
Złożyliśmy zawiadomienie
o popełnieniu przestępstwa, ale sprawa została umorzona, gdyż w ocenie sądu napad na
naszych wolontariuszy był uzasadnionym elementem "konfliktu
światopoglądowego" na temat aborcji. Skazany
za to został Adam, gdyż poprzez pokojowe zgromadzenie modlitewne
"zakłócił spokój" aborterki Jagielskiej.
Prześladowania
za modlitwę i obronę życia nasilają się. W piątek Archidiecezja
Przemyska opublikowała komunikat w sprawie aresztowania
księdza Grzegorza z Podkarpacia, który
pod wpływem silnych emocji związanych ze sprawą zabójstwa
Felka
w 9-tym miesiącu ciąży wysłał prywatny e-mail na adres Jagielskiej. Jak
napisano w komunikacie kurii:
"wyrażamy
stanowcze oburzenie sposobem potraktowania wspomnianego księdza przez
organy ścigania, całkowicie niewspółmierne do
wymogów
sytuacji i skrajnie represyjne w stosunku do ewentualnej
odpowiedzialności za zarzucany mu czyn (...) zatrzymywanie księdza w
jego domu rodzinnym, zakucie w kajdanki, przeszukanie plebanii,
umieszczenie w areszcie w Krośnie celem przewiezienia następnego dnia
ponad 500 km do Oleśnicy, aby przeprowadzić czynności procesowe,
które mogły być wykonane w Krośnie, oraz pozostawienie
ostatecznie kapłana po wykonaniu czynności procesowych na ulicy w
Oleśnicy, uważamy za środek nieusprawiedliwionej represji,
nieuzasadnionej przemocy i poniżenia, a tym samym przejaw walki z
Kościołem Katolickim."
Przypomina
to SB-ckie
metody z czasów PRL. Celem takich działań
jest wysłanie czytelnego
komunikatu do prześladowanych osób - macie milczeć.
Tusk
i jego ministrowie, w szczególności szef MSWiA i prokurator
generalny Adam Bodnar, chcą spacyfikować opór wobec aborcji
i
reakcję społeczeństwa na zabójstwo Felka w Oleśnicy.
Zbrodnia ta
wstrząsnęła setkami tysięcy Polaków. Dlatego służby
usiłują uciszyć sprawę i zatuszować temat, co dla rządzących jest teraz
szczególnie istotne z uwagi na zbliżające się wybory
prezydenckie. Rafał Trzaskowski, kandydat aborcyjnej
koalicji, popiera aborcję na żądanie, a ministrowie Tuska wspierają
Jagielską i aborcje do końca ciąży.
W
tej sytuacji
trzeba budzić Polaków i mobilizować kolejne osoby do
zdecydowanego działania oraz bezkompromisowego oporu wobec mordowania
dzieci w łonach matek. Już 10 maja w Oleśnicy nasza
Fundacja organizuje duże
wydarzenie: publiczną
Drogę Krzyżową ulicami miasta w intencji nawrócenia
Jagielskiej i zatrzymania aborcji. Po
nabożeństwie odbędzie się wiec, na którym przedstawimy plan
dalszych działań na rzecz powstrzymania aborcjonistów, w
które każdy będzie mógł się włączyć.
W
związku z Drogą
Krzyżową przygotowaliśmy plakat
informacyjny z zaproszeniem
na to wydarzenie, który można pobrać
z naszej strony,
samodzielnie wydrukować i powiesić w swoim miejscu zamieszkania.
Zachęcamy do tego wszystkie osoby, szczególnie
mieszkańców Śląska, aby zmobilizować
jak najwięcej ludzi do przyjazdu w sobotę 10 maja do Oleśnicy. Na
naszej stronie przygotowaliśmy także projekt ogłoszenia zapraszającego
do udziału w Drodze Krzyżowej, które można np. wyczytać w
najbliższą niedzielę 4 maja na ogłoszeniach parafialnych w kościołach.
Przypominamy, że chętnym osobom udzielimy wsparcia z dojazdem do
Oleśnicy (sfinansujemy autokar lub bus dla zorganizowanych grup).
Wystarczy zgłosić nam taką potrzebę za pomocą formularza na
naszej stronie. |
|